by hazlikuss
@ 2007-06-30 - 22:42:23
(z pamiętnika Taty)
Jest rok 1997. To moje 18-ste urodziny. Minie jeszcze kilka miesięcy zanim po raz pi
erwszy wysłucham 3-go studyjnego albumu Radiohead. To był mój pierwszy kontakt z grupą. No i ostatecznie zostałem rozdziewiczony.
Modne były wtedy dla mnie klimaty typu: Metallica, Deep Purple, Kind Diamond z Mercyful Fate itp.
Były też łagodne klimaty takie jak PJ, Nick Cave, Smashing Pumpkins, itp.
Radiohead ze swoim albumem wpasował się wyśmienicie. Potrzebowałem czegoś bardzo osobistego. Czegoś z czym mógłbym zajrzeć we własną duszę i od czasu do czasu zrobić rachunek sumienia. Właściwie nie interesesowały mnie teksty piosenek - skupiałem się na melodii, dzięki której szybowałem wysoko ponad wszystkim (niczego przy tym nie biorąc)
Trudno powiedzieć w jaki sposób chłopaki na czele z Tomem Yorkiem (Jurkiem) potrafili stworzyć coś tak cudownego. Jest kilka tez, które mogą zobrazować tą odpowiedź. Być może jest to czerpanie inspiracji (owego czasu) z tak wielkich jak Ennio Morricone (kompozytor elektroniczny -hehe), Krzysztof Penderecki (no i widzicie - polski akcent),DJ Shadow (szczególnie słyszalny w pierwszym utwórze "Airbag" - perkusja) To jest duchowy elemnet.
Technicznie rzecz ujmując - Radiohead wyprodukował album w oparciu o technikę "ściany dźwięku" - podobną do tej stosowanej przez Phila Spectora. Radiohead miał kompletną swobodę przy nagrywaniu tego krążka i dlatego pewnie wyszło jak wyszło. Swobodę tą wywołał zakup sprzętu za 140.000 funtów. Z eksperymentalnego poprzdękiwania wyszła dość interesująca kompozycja.
Każdy utwór zasługuje na uznanie.
Począwszy od "Airbag" (dziękujmy Bogu, że za każdym razem jak wysiadamy z auta po przebytej podróży jesteśmy cali i zdrowi),
"Paranoid Android" (uwielbiam te chórki w tle - jest to oficjalny singiel z płyty - kompozycja gitarowa jest tutaj zabójcza i ten cudowny basik - "ambition makes you look pretty ugly....", gitarowe rify przed spowolnionym "rain down, rain down..." uchh cudowne)
"Subterranean Homesick Alien" ( skąd kosmici w reczitalu Radiohead? - ano pierwszy powód to pytanie ze szkolnego eseju jaki pani nauczyciela zadała Jurkowi: - Gdybyś był ufoludkiem z innej planety, który wylądował na Ziemi, jak byś opisał to coś zobaczył?)
"Exit Music" (muzyka do Romeo i Juli - Jurek nigdy nie mógł zrozumieć dlaczego po przespanej nocy, Romeo i Julia po prostu nie zwiali - bardzo osobista piosenka traktująca o ucieczce)
"Let Down" (piękny utwór - pomysł na tą pieśń narodził się podczas jednej z pijackich tułaczek, gdzie Jurek zaobserwowal, iz ludzie poprzyklejeni do butelek potrafią w takim stylu spedzić całą noc - a co gdyby ich tak od tych butelek uzależnić - poprzywieszać butelki do sufitu i karmić by dać przetrwanie - fragment po "let down, let down, let down (...) gdzie zaczyna się kulminacyjne: you know, you know where you are with... - nie da się tego opisać)
"Karma Police" (piosenka przeciwko szefom, menadżerom - no cóż mogę tobie powiedzieć: "This is what you get, when you mess with us")
"Fitter Happier" (ciekawa kompozycja stworzona zwykłym syntezatorem mowy MarcinTalk, który czyta listę rzeczy do zrobienia - nie wiem skąd ją wytrzasnął, plus pobrzdękiwanie na fortepianinie no i mamy coś oryginalnego)
"Electroneering" (inspiracja Noamem Chomsky'm - najgłośniejszy (najmnocniejszy) utwór na plycie - to jakbyś słyszał modlitwę wykrzykującego przez mikrofon)
"Climbing up the Walls" (tekstowo i muzycznie to mój nalepszy utwór - głos Jurka jest demoniczny no bo i temat jest przerażający - Jurek pracował przecież w szpitalu psychiatrycznym, takze widział niejednego któremu, ze się brzydko wyraże - odbiło. Czacha pęka - tak to podsumowal Jurek. W utworze mamy do czynienia z 16 odrębnymi skrzypcami, które grają o jedną czwartą tonu z dala od siebie - haha to się nazywa prawdziwie muzyczna termninologia - i pomyśleć że z oceną bdb ukołczyłem I klasę gry na fortepianinie mieszącą się w Cechu Rzemiosł Różnych (i Przeróżnych) w Mogilnie.
Posłuchajcie tego fragmentu kiedy Jonny G. pięknym gitarowym wcięciem daje Jurkowi zaśpiewać (it's always best when....; it's always better on the outside (...))
"No Surprises" (sami posłuchajcie)
no i ostatnie "Lucky"; "The Turist" są albumu dopełnieniem. Album znajduje się w mojej pierwszej 20-stce najlepszych albumów EVER.
paranoid android (official version - only for adults)
exit music (for a film)
let down
karma police
Jest rok 1997. To moje 18-ste urodziny. Minie jeszcze kilka miesięcy zanim po raz pi
erwszy wysłucham 3-go studyjnego albumu Radiohead. To był mój pierwszy kontakt z grupą. No i ostatecznie zostałem rozdziewiczony.Modne były wtedy dla mnie klimaty typu: Metallica, Deep Purple, Kind Diamond z Mercyful Fate itp.
Były też łagodne klimaty takie jak PJ, Nick Cave, Smashing Pumpkins, itp.
Radiohead ze swoim albumem wpasował się wyśmienicie. Potrzebowałem czegoś bardzo osobistego. Czegoś z czym mógłbym zajrzeć we własną duszę i od czasu do czasu zrobić rachunek sumienia. Właściwie nie interesesowały mnie teksty piosenek - skupiałem się na melodii, dzięki której szybowałem wysoko ponad wszystkim (niczego przy tym nie biorąc)
Trudno powiedzieć w jaki sposób chłopaki na czele z Tomem Yorkiem (Jurkiem) potrafili stworzyć coś tak cudownego. Jest kilka tez, które mogą zobrazować tą odpowiedź. Być może jest to czerpanie inspiracji (owego czasu) z tak wielkich jak Ennio Morricone (kompozytor elektroniczny -hehe), Krzysztof Penderecki (no i widzicie - polski akcent),DJ Shadow (szczególnie słyszalny w pierwszym utwórze "Airbag" - perkusja) To jest duchowy elemnet.
Technicznie rzecz ujmując - Radiohead wyprodukował album w oparciu o technikę "ściany dźwięku" - podobną do tej stosowanej przez Phila Spectora. Radiohead miał kompletną swobodę przy nagrywaniu tego krążka i dlatego pewnie wyszło jak wyszło. Swobodę tą wywołał zakup sprzętu za 140.000 funtów. Z eksperymentalnego poprzdękiwania wyszła dość interesująca kompozycja.
Każdy utwór zasługuje na uznanie.
Począwszy od "Airbag" (dziękujmy Bogu, że za każdym razem jak wysiadamy z auta po przebytej podróży jesteśmy cali i zdrowi),
"Paranoid Android" (uwielbiam te chórki w tle - jest to oficjalny singiel z płyty - kompozycja gitarowa jest tutaj zabójcza i ten cudowny basik - "ambition makes you look pretty ugly....", gitarowe rify przed spowolnionym "rain down, rain down..." uchh cudowne)
"Subterranean Homesick Alien" ( skąd kosmici w reczitalu Radiohead? - ano pierwszy powód to pytanie ze szkolnego eseju jaki pani nauczyciela zadała Jurkowi: - Gdybyś był ufoludkiem z innej planety, który wylądował na Ziemi, jak byś opisał to coś zobaczył?)
"Exit Music" (muzyka do Romeo i Juli - Jurek nigdy nie mógł zrozumieć dlaczego po przespanej nocy, Romeo i Julia po prostu nie zwiali - bardzo osobista piosenka traktująca o ucieczce)
"Let Down" (piękny utwór - pomysł na tą pieśń narodził się podczas jednej z pijackich tułaczek, gdzie Jurek zaobserwowal, iz ludzie poprzyklejeni do butelek potrafią w takim stylu spedzić całą noc - a co gdyby ich tak od tych butelek uzależnić - poprzywieszać butelki do sufitu i karmić by dać przetrwanie - fragment po "let down, let down, let down (...) gdzie zaczyna się kulminacyjne: you know, you know where you are with... - nie da się tego opisać)
"Karma Police" (piosenka przeciwko szefom, menadżerom - no cóż mogę tobie powiedzieć: "This is what you get, when you mess with us")
"Fitter Happier" (ciekawa kompozycja stworzona zwykłym syntezatorem mowy MarcinTalk, który czyta listę rzeczy do zrobienia - nie wiem skąd ją wytrzasnął, plus pobrzdękiwanie na fortepianinie no i mamy coś oryginalnego)
"Electroneering" (inspiracja Noamem Chomsky'm - najgłośniejszy (najmnocniejszy) utwór na plycie - to jakbyś słyszał modlitwę wykrzykującego przez mikrofon)
"Climbing up the Walls" (tekstowo i muzycznie to mój nalepszy utwór - głos Jurka jest demoniczny no bo i temat jest przerażający - Jurek pracował przecież w szpitalu psychiatrycznym, takze widział niejednego któremu, ze się brzydko wyraże - odbiło. Czacha pęka - tak to podsumowal Jurek. W utworze mamy do czynienia z 16 odrębnymi skrzypcami, które grają o jedną czwartą tonu z dala od siebie - haha to się nazywa prawdziwie muzyczna termninologia - i pomyśleć że z oceną bdb ukołczyłem I klasę gry na fortepianinie mieszącą się w Cechu Rzemiosł Różnych (i Przeróżnych) w Mogilnie.
Posłuchajcie tego fragmentu kiedy Jonny G. pięknym gitarowym wcięciem daje Jurkowi zaśpiewać (it's always best when....; it's always better on the outside (...))
"No Surprises" (sami posłuchajcie)
no i ostatnie "Lucky"; "The Turist" są albumu dopełnieniem. Album znajduje się w mojej pierwszej 20-stce najlepszych albumów EVER.
odsłuchaj:
paranoid android (official version - only for adults)
exit music (for a film)
let down
karma police
